Problem braku kontroli istnieje.
www.gazetawyborcza.pl/1,88225,4919348.html
No i teraz: kto ma 'pilnować strażników'?
Administracja? jest zbyt zależna od lokalnych układów.
Minister? tak, ale we współpracy ze środowiskiem. Nie może to być tylko kolejny genialny plan kolejnego genialnego ministra - czyli jego genialnych urzędników. Sami naukowcy muszą wziąć w tym udział.
Teraz trzeba wymyśleć, jak. Trzeba odróżnić rozwiązania instytucjonalne, które chcąc niechcąc będą odnosić się do wszystkich, od przypadków jednostkowych, które mamy na myśli. Będą pomysły jak to zrobić i będą też, jak tego uniknąć. Rzecz się uda w najlepszym razie do pewnego stopnia. Będą niezadowoleni i będą też autentycznie pokrzywdzeni - oby nieliczni. Z tym się trzeba pogodzić - zawsze tak bywa. Żeby nie szkodzić, zacznijmy od wskazania przypadków bezspornych.
PS Znam parę osób, które pracują na uczelniach i robią to uczciwie. Więc proszę nie mówić że wszystko jest źle. Taka teza jest nie tylko niesprawdzalną bzdurą. Jest też szkodliwa: bylibyśmy skazani na rozwiązania w stylu Kadafiego.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz