sobota, 2 sierpnia 2008

Las fikcji

Wiara w słowo pisane, jak każda wiara, zrodziła chęć jej wykorzystania. I oto prasa odnotowuje zdarzenia które zaszły, zajdą lub mogłyby ewentualnie zajść. Ich prawdziwość można stopniować jak świeżość jesiotra. William James, amerykański filozof i psycholog, ujął to w formie skali:

1. There is nothing absurd in a certain view of the world being true, nothing contradictory;
2. It “might” have been true under certain conditions;
3. It “may” be true even now;
4. It is “fit” to be true;
5. It “ought” to be true;
6. It “must” be true;
7. It “shall” be true, at any rate true for me.

Gdziekolwiek pojawia się możliwość plotki, która miałaby szansę by ktoś ją powtórzył, natychmiast podaje się ją jako fakt. W efekcie czytamy więc rzeczy zupełnie niewiarygodne, wymyślone przez dowcipnego dziennikarza który jakoby rozmawiał z jakimś politykiem - po co? Którego łaskawie zechciał określić jako prominentnego - a są inni? Bzdury wymyśla się aby zmusić do ich dementowania. Rozrzuca się je na rozstajach, podkłada na wycieraczce – ktoś uwierzy.

Twórczość tego rodzaju przypomina niestabilność powierzchni, znaną w fizyce jako ‘lepkie palce’. Najlżejsza nierówność samorzutnie rozrasta się w drzewo fikcji. Las takich drzew sprawia, że nawet nie wiemy, czego nie wiemy.

Brak komentarzy: