Myślę sobie - to taka moja hipoteza teologiczna - że Ewa, a za nią Adam, utraciła bezpośredni wgląd w dobro z chwilą, gdy utraciła pierwotną łaskę, a tej pozbyła się nie dopiero po spożyciu owocu, tylko już wtedy, gdy zdecydowała się bardziej zaufać kusicielowi niż Bogu. Spożycie owocu - z drzewa poznania dobra i zła! - czyli symboliczny zły czyn, "przywróciło" Ewie wgląd w sytuację. Ale to tak na marginesie...
[Artur Sporniak]
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz