Mówienie o zagrożeniach nieco je demonizuje. Nie jest tak że mamy raj i nadciąga katastrofa, raju nie ma. Druga strona zagrożenia to marnowana szansa.
Dopiero co – mówię o perspektywie kilku pokoleń, ponieważ określa nas właśnie ta perspektywa – dopiero co narody Europy rzucano do masowego mordowania pod hasłami czy to nacjonalistycznymi czy to nacjonalistycznymi wspartymi ideologią. Tak jak tu zostało powiedziane (TS), w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat średnia długość życia wyraźnie wzrosła; mniej dzieci umiera. Trzeba dodać, że ludzie zyskali dostęp do informacji w skali masowej. Nie jesteśmy więc głupsi niż dawniej, przynajmniej tyle.
Jest lepiej. To jest nowe.
Okazuje się, że do tego „lepiej” zupełnie nie jesteśmy przygotowani. Odtwarzamy stare podziały, których można by się już pozbyć. Rozglądamy się za kimś kto nam znów wmówi wrogość a przynajmniej obojętność w stosunku do drugiego człowieka. Dajemy sobie wmówić wrogość a przynajmniej obojętność.
Popadamy w niewrażliwość na drugiego człowieka. Zagrożenia o których tu była mowa - terror, aborcja – potraktowane w perspektywie wpasowują się w ten wzorzec. Terror – za tą etykietą kryje się nasza niewrażliwość na odczucia człowieka, którego życie i tradycja przez kilkadziesiąt lat zamyka się w obozie dla uchodźców. Aborcja – za tą etykietą kryje się nasza niewrażliwość na sytuację kobiety która zostaje sama, bez wsparcia swojego otoczenia, bez wsparcia mężczyzny którego potrzebuje. Popadamy w niewrażliwość, która zmienia się we wrogość.
Nie rozwijamy wrażliwości. Jest w nas zgoda na krzywdę ludzką, póki nas nie dotyka bezpośrednio. To jest marnowana szansa.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz