Załóżmy wstępnie dla prostoty, że walka wyborcza toczy się głównie między PiS i PO. Ostatnio publikowane wyniki sondaży
wiadomosci.onet.pl/1598182,11,item.html
wskazują, że do Sejmu może jeszcze wejść LiD. Strategię tej ostatniej formacji celnie spuentował ostatnio Jarosław Gowin
www.dziennik.pl/
Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=58147
wskazując na PO jako jej głównego przeciwnika. Elektorat PiS jest raczej poza zasięgiem Kwaśniewskiego, podobnie Kaczyńscy nie wiążą nadziei z elektoratem LiD. Przypomina się bajka o słoniu i wielorybie – do pojedynku nie dojdzie. Tak więc skrzydła podgryzają centrum; skrzydło tzw. lewe okres świetności ma jednak jakby za sobą.
PO i PiS mają swoje żelazne elektoraty, o które nie muszą się martwić (ja też jestem takim wyborcą). Gra idzie głównie o tych pozostałych. Załóżmy dalej, choć nie mam na to dowodów, że gra prowadzona jest z pełną świadomością wyborczej geografii. Jaka jest naturalna strategia tych formacji? Rzecz jasna, wszystko zależy od wyborców, czyli od nas. Jacy jesteśmy, czyli jacy są polscy wyborcy? Na co reagują i jak? Od rozpoznania tej kwestii musi się zacząć każda sensowna dyskusja. Jawna część tej dyskusji jest jednak moderowana przez fakt, że argumenty w niej użyte chcąc nie chcąc są częścią kampanii wyborczej.
Jeżeli na przykład stratedzy PO dojdą do przekonania, że starając się uszczknąć coś z elektoratu LiD więcej mogą stracić w centrum niż zyskać po lewej, jak ognia będą się wystrzegać przyjęcia wyciągniętej... lewicy. PiS byłby tu poza podejrzeniem, ale LiD nic Kaczyńskim nie zaproponuje; ich elektorat nie poszedłby wtedy do wyborów. Z kolei stratedzy PiS mogą w czterech ścianach narzekać na ojca Rydzyka lub na zimno analizować walory swojego elektoratu; muszą jednak być pewni że nagranie takiej rozmowy pozostanie we właściwych rękach.
Tak więc, o co walczą PO i PiS? O niezdecydowanych. Jest o co: ponad 20 procent respondentów! Kto jest w Polsce niezdecydowany? Można sądzić, że przedstawiciel tej grupy słabo się w politykę angażuje, nie jest nią bardzo zainteresowany, nie jest pewny swoich preferencji, chciałby się jeszcze zastanowić, nie czuje się na tyle pewnie by coś zdecydowanego odpowiedzieć ankieterowi przez telefon. Argumenty które do niego docierają wydają mu się niejednoznaczne (tu ma rację), generalnie nie ufa politykom (tu też ma rację), nie darzy zbytnią sympatią ani PO ani PiS. O jego głosie może zdecydować argument z ostatniej chwili, argument emocjonalny, jakiś propagandowy wyczyn sztabowego harcownika z ostatnich godzin przed ciszą wyborczą, od którego można się potem odciąć ale który wejdzie do podręczników teorii opinii publicznej. Taki jest co czwarty wyborca w Polsce.
Teraz, wiedząc o kogo idzie gra, możemy sobie odpowiedzieć, która formacja bardziej świadomie prowadzi kampanię wyborczą. Dla polityka walczącego o władzę (a są inni?) działalność rządu to kampania wyborcza prowadzona innymi środkami. Miał tego świadomość Roman Giertych, wyrzucając z kanonu lektur Gombrowicza, mistrza zmysłu krytycznego. Brakło mu tylko czasu. Gdyby był ministrem edukacji przez trzydzieści lat, słowo „liberał” – wyzwisko już teraz – wymieniane byłoby jednym tchem ze słowami „faszysta” i „komunista”.
Edukacja, proszę Państwa; nasza nie odrobiona lekcja. Nasza, którzy o władzę wszak nie walczymy. Były przeszkody, pamiętam. Ale usprawiedliwić – choć sam smutny - nie mogę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
3 komentarze:
hej Daddy
czytam nieco otumaniona belgijska rzeczywistoscia, i prosze - ciut jasniej:) jak ta edukacja do gry wyborczej? co mamy mowic tym nieszczesnym dzieciaczkom? caluje mocno
Jakbyśmy szczerze mówili w szkole co to polityka i czym nie jest demokracja a nie dzielili na dobrych i złych, może byłoby mniej tych co głosują przeciw dziadkowi Tuska.
uściski
W dwóch sondażach 1-2 i 3-4 września (prawda że robionych przez dwie różne agencje) wyniki PO zmieniły się o 8 procent. Elektorat PO jest "miękki" - tłumaczy szef agencji PBS (Ryszard Pieńkowski "Sondaże się palą ze wstydu, GW, 7.09.2007)
Prześlij komentarz