- Poddajesz się, czy nie? – straszliwym głosem zawołał Woland.
- Zastanowię się, jeśli wolno – pokornie odpowiedział kot, wsparł łokcie na stole, zasłonił łapami uszy i zaczął się zastanawiać. Długo medytował, wreszcie powiedział:
- Poddaję się.
- Zabić tę upartą bestię – szepnął Azazello.
- Tak, poddaję się – powiedział kot – ale poddaję się wyłącznie dlatego, że nie mogę grać w atmosferze rozpętanej przez zawistnych nagonki. – Wstał, a figury szachowe weszły do pudła.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz