niedziela, 13 stycznia 2008

z lektur – Golo Mann

Historia ducha Niemiec XIX, XX. Że się daje czytać, zasługa tłumacza Andrzeja Kopackiego:

Przedsięwzięcia, których siłą nośną jest najgorętszy entuzjazm, często nie udają się człowiekowi.
Doktryner zawsze uraczy nas dwojako: tyranią i klęską.
O zmarnowanych okazjach można jednak mówić sensownie tylko wtedy, gdy (...) istniały siły potrafiące z nich skorzystać.
Idee są potęgą tylko wtedy, gdy pasują do zmieniających się okoliczności.
Do dziś nie ma pozytywnej odpowiedzi na pytanie, co ewentualnie może zdziałać związek suwerennych państw.
Każdy zrewolucjonizowany naród musi wyruszyć na podbój.
Jeśli już raz zawierzyło się dynamice wiedzy pozytywnej, to niepodobna wyprorokować, dokąd to zawiedzie.
Przyszłość obali każde proroctwo.
Słowianom nie pozostało w końcu nic innego, jak tylko bronić się przez imitację.
Państwo (...) jest tworem instytucjonalnym, służącym wytwarzaniu władzy w coraz większej dawce.
Stan rzeczy po takich decyzjach rozbrojeniowych nigdy jednak nie trwa dłużej niż układ sił, który je podyktował.
Tacy bogowie nie są nieśmiertelni, chociaż dopóki żyją, kapłani muszą zapewniać o ich nieśmiertelności.
Czym były Prusy? (...) Była to odziedziczona, utrwalona przez stulecia wola, wola panowania i ekspansji.
Zasada liberalna brzmiała: każdy dla siebie.
Wystarczy dokładniej przyjrzeć się myśli konserwatywnej i już okazuje się liberalna, jeśli nie wręcz socjalistyczna. Albo na odwrót.
Z suwerennością jest jak z konstytucją; to rzeczywistość decyduje o tym, czym jest.
Nadmiar kunsztownej teorii może zaszkodzić sprawie.
Pozytywiści nie mogą zabronić namysłu nad takimi kwestiami. Ale muszą one pozostać nierozstrzygnięte.
Motywów nie brakuje, można nad nimi deliberować do woli. Liczą się czyny i skutki.
O wspaniałościach muzyki Wagnera (...) nie wolno nam mówić; nie leży to w gestii zwykłego historyka.
W polityce tylko bardzo nieliczni są i mogą być "dobrzy".
Zawsze też chodzi o zabezpieczenie pokoju - tyle tylko, ze druga strona zwykle rozumie to inaczej.
Dążenie do władzy w polityce zagranicznej ma charakter z gruntu irracjonalny.
Nigdy nie wychodzi to nam na zdrowie, gdy robimy jedno, a wierzymy w drugie.
Każda decyzja jest na dalszą metę błędna.
Praktycy każdą wielką nadzieję uważają za utopię.
W nas wszystkich tkwią instynkty, które nas ciągną w otchłań i które bardzo łatwo wykorzystać dla osiągnięcia profitów w interesach czy w polityce.
Literatura radykalna umiała krytykować, drwić, demaskować i w ten sposób osiagała pewną wyższość, nijak nie świadczących jeszcze o cnotach jej własnego charakteru.
Adolfowi Hitlerowi brano za złe raczej nie to, co wyrządził innym narodom; z tym jakoś by się uporano. Ostatecznie świadczył przeciwko niemu stan, do jakiego doprowadził własny naród.

Podsumowanie
Naród o potężnych możliwościach technicznych, autokratycznej tradycji, podminowanej kulturze, z wpojonym poczuciem realnej czy urojonej krzywdy – to uzbrojona bomba. W przypadku hitlerowskich Niemiec wybuch był na skalę światową i zachwiał samą ideą państwa narodowego.
Polacy znajdą tu kilka szczerych wzmianek, jak ta: „Do tradycji prusko-niemieckiej należało traktowanie całego państwa polskiego (...) jako czegoś na dalszą metę nieznośnego.”
Inne na stronach 412, 472, 490, 493-4, 509, 518, 537 i n., 561, 565. Autor nie jest bynajmniej polonofilem.
(Golo Mann, Niemieckie dzieje w XIX i XX wieku, Borussia, Olsztyn 2007; wyd. oryg. 1958)

Brak komentarzy: