Samuel Huntington, Zderzenie cywilizacji
Zwraca uwagę analiza tzw. wojen kresowych (patrz również Herfried Munkler, Wojny naszych czasów).
Z kwiatków: „w 1990 roku 76 procent Francuzów było zdania, że w ich kraju jest za dużo Arabów, 46 procent - że za dużo Afrykanów, 40 procent - że Azjatów, a 24 procent - że Żydów. W 1994 roku 47 procent Niemców stwierdziło, że nie chcieliby mieć za sąsiadów Arabów, 39 procent – że Polaków, 36 procent – że Turków, a 22 procent – Żydów. W Europie Zachodniej antysemityzm skierowany przeciw Arabom w znacznej mierze zastąpił tradycyjny antysemityzm.”
Książka ważna, ale dyskusji nie kończy. Zamiast etykiet narodowych mamy etykiety kulturowe, łatwo się grzęźnie w jednych i drugich. W istocie jesteśmy ich więźniami, bezkrytycznie przyjęte narzucają punkt widzenia i wnioski: „skoro my tu a oni tam, zderzenie jest nieuniknione”. Jak każde pojęcie, cywilizacja ma ograniczony zakres działania; nie jest jednorodna, zmienia się, ma płynne granice, rozmyte w czasie i przestrzeni. Te granice są do pokonania. Jeśli spetryfikujemy pojęcie cywilizacji, możliwość zniknie; zostanie leninowskie „kto kogo”.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
uściski i dzięki za przyjemne czytanie:)
Prześlij komentarz