skip to main |
skip to sidebar
Zaległości z hamowania
W sporach o niedawną, bo powojenną historię lepiej by było, gdybyśmy się nie koncentrowali na żołnierzach wyklętych. Taki wybór zostawia z boku istotne pytanie, co było robić poza pójściem do lasu. Dyskusja tego pytania to lekcje moim zdaniem jeszcze nie odrobione.
A skutkiem jest nasza niedojrzałość polityczna. Koncentrujemy się na Kaczyńskim, jakby on był jedynym źródłem klęski naszego liberalnego świata. W efekcie duża część działań opozycji polega na produkowaniu oburzonych porównań np. do Hitlera. Zgódźmy się – duża przesada. Co więcej, najważniejszym skutkiem takich porównań jest konsolidacja wyborców PiS. Tymczasem nam chodzi o tych wyborców. Dlaczego? Bo w istocie chodzi najbardziej o to żeby program budowy autorytaryzmu w naszym kraju nie osiągnął sukcesów.
Opozycja polityczna oczywiście ma zwalczać ten program czynem i słowem. Ale co robić poza opozycją ?
Trzeba więc wyborcom Kaczyńskiego zaproponować coś lepszego niż autorytaryzm. Ale nie może to być bezkrytyczny powrót do stanu sprzed wyborów prezydenckich z 2015 roku. Po pierwsze dlatego, że oni tego nie przyjmą. A po drugie – przyznajmy – my też tego nie chcemy. Chcieć powtórki tego co się nie udało to chcieć, żeby się nie udało jeszcze raz.
Plan minimum: autorytaryzm trzeba hamować. Jest w tym działaniu miejsce dla każdego, kto nie jest ślepym wykonawcą. Nawet ludzie, którzy dziś współpracują z Kaczyńskim, mogą być cennymi partnerami, jeśli bardziej niż karierę cenią wierność swoim przekonaniom. Bo istotą autorytaryzmu jest ślepe posłuszeństwo i brak własnych przekonań. Takich jest mniejszość - również wśród wyborców PiS.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz