skip to main |
skip to sidebar
Glosa do Toynbee
Według Toynbee, zasadniczym rozszczepieniem w obrazie tajemnicy wszechświata, jaki sobie tworzymy, jest różnica między wszechświatem cyklicznym a wszechświatem dramatycznym. Pierwszy ma być charakterystyczny dla cywilizacji indyjskiej, a także grecko-rzymskiej, drugi – dla cywilizacji judejskiej, a za nią – chrześcijaństwa, islamu, liberalizmu i komunizmu, a więc całej cywilizacji Zachodu. Pierwszy obraz odziera wszechświat ze znaczenia, drugi otwiera na groźbę samoześrodkowania.
To ostatnie słowo oznacza koncentrację na sobie samym. Według Toynbee jest to konieczność życia i jednocześnie – jak to ujmuje – jest to grzech. Całkowita z niej rezygnacja byłaby równoważna rezygnacji z życia, ale i z związanego z życiem cierpienia – jest to punkt wyjścia dla buddyzmu.
Wszechświat dramatyczny oznacza tu bieg historii otwarty na indywidualne decyzje, dramat gdzie wszystko ma początek i koniec, sterowany przez intelekt i wolę.
Odpowiedzią Toynbee na groźbę samoześrodkowania jest świadomość historyka, która pozwala na wczucie się w sytuację kogoś innego, gdzie indziej i w innym czasie.
Mogę dodać do tych wzniosłości element ‘religio sociophysici’. Nie jest to obraz cykliczny; zawiera elementy intelektu i woli, ale bardzo niespójnych i niedoskonałych. Ogólnie wiadomo, do czego powinno to dążyć: do pokoju i harmonijnego rozwoju, ale błędy których zawsze zbyt wiele cofają nas na tej drodze, czasem katastrofalnie daleko, tak że obserwowana ewolucja wydaje się przebiegać przypadkowo, a potencjalny postęp bywa bardzo problematyczny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz