niedziela, 1 czerwca 2014

antynomia Saint Justa

Spróbujmy takiej kolejności: najpierw jesteśmy zaangażowani uczuciowo. Potem staramy się zrozumieć, więc stosujemy metody naukowe. Dowiadujemy się różnych rzeczy, także takich które się nam nie podobają. Ale to nas nie zobowiązuje żeby się wycofywać z naszych zwyczajów, emocji, preferencji. Naukowo – przyjmujemy do wiadomości że są ludzie którzy myślą inaczej. Naukowo – nie dowiemy się jak uzasadnić własne uczucia, chęci i niechęci. Naukowo – zakładając coś, możemy owszem przewidzieć coś innego. Do rozumowania trzeba założeń. Do uczuć - nie.
Czy w takim ujęciu pytanie, czy powinniśmy zaakceptować cudze przekonania na równi z własnymi, znika? W moim przednaukowym przekonaniu, do którego jestem emocjonalnie przywiązany, odpowiedź na to pytanie jest twierdząca. Postępując zgodnie z kanonem nauki, powinienem umieć zaakceptować również odpowiedź negatywną. Powinienem umieć zaakceptować przekonanie, że silni rządzą światem a przekonania słabych się nie liczą. Jest tu pewien paradoks: nie mogę zaakceptować cudzego przekonania, że można nie przejmować się cudzymi przekonaniami.
Niech mnie z tego wyciągnie jakiś logik.

Brak komentarzy: