skip to main |
skip to sidebar
bezdomne dzieci nadzieją armii
Wrogość jest filogenetycznie starsza, niż przyjaźń
w świecie zwierząt zjeść lub być zjedzonym to norma
ale odcięcie się od biologii to odcięcie się od emocji
a bez emocji nie ma człowieka
Bazować trochę bardziej na uczuciach pozytywnych
może to doprowadziłoby do większej wrażliwości na cudze cierpienie
bo na razie przyjmujemy obojętnie, że ktoś zabija w naszym imieniu, byle nie tracić choćby iluzorycznej korzyści
Strategia telewidza jest taka, żeby może i współczuć
ale żeby za wiele z tego nie wynikało.
"Te sprawy są zbyt trudne, nie interesuję się tym tak bardzo."
Ktoś inny załatwia to w naszym imieniu. Jak? Tak, aby
przyniosło mu to korzyści.
A więc posyłamy armię tam gdzie zdecydują nasi politycy.
Czy jest coś gorszego niż bezkarność przemocy?
Doświadczenie uczy, że taka sytuacja jest dla człowieka zbyt trudna.
Normy moralne - aby obowiązywały - muszą być społecznie podzielane przez otoczenie.
Odtwarzanie normy "nie zabijaj" w umysłach następnych pokoleń - oto zadanie, któremu
poświęcamy tyle wysiłku.
A jednak ten wysiłek nie sięga bezdomnych dzieci, tworzących gangi w zaułkach miast.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz