sobota, 13 marca 2010

Koniec mitu o wolnej woli

www.physorg.com/news186830615.html

"Koniec mitu" to przesada oczywiście. Jednak rzecz zasługuje na poważną dyskusję. Moim zdaniem jest to bardzo istotny problem filozoficzny, z dalekosiężnymi konsekwencjami dla wielu dziedzin naszego życia.

Podzielam pogląd, że koncepcja wolnej woli leży u podstaw naszej cywilizacji. Jednak - poza jej wszystkimi dodatnimi konsekwencjami - koncepcja wolnej woli jest odpowiedzialna za uzasadnienie nienawiści i podtrzymywanie pozorów sprawiedliwości.

Fakt, że nie da się tej koncepcji bronić na bazie nauki, powinien nas przynajmniej zastanowić.

2 komentarze:

Meaghan pisze...

:)

wydaje mi się że wykorzystujesz twierdzenie neurobiologa do szerzenia własnych poglądów i nadania im naukowej legitymizacji
a jako że nie odnosisz się bezpośrednio do jego poglądów, wydaje się to właściwie pseudo-naukowa legitymizacja

i teraz nie wiem z czym mam dyskutować?
z tym co w artykule czy z tym co w Twojej głowie/słowach

w artykule zawarta jest wizja zdeterminowania działań przez genetykę i środowisko, na zasadzie mózg działa sam
nie wszystko rozumiem ale kojarzy mi się to z dyskusją toczoną kiedyś w środowisku filozofów o wolnej woli właśnie w kontekście najnowszych odkryć neurobiologii
twierdzono tam bowiem że gdyby podłączyć do naszego mózgu bardzo czuły miernik można by przewidzieć nasze działania na podstawie jakiejś tam jego aktywności
z tą wizją mogę się zgodzić
z tym że mój mózg i jego aktywność to ja
tworzona przez swoją wcześniejszą aktywność i doświadczenia, wspomnienia i emocje
co więcej ten miernik notował by zmiany mózgu (ośrodka sterującego, czyli de facto mnie) na skutek podejmowanych równocześnie działań
to że moje decyzje wynikają ze mnie – biologicznej całości, są uwarunkowane genetyką , kulturą, pamięcią, ciałem to żadna nowość

mam wrażenie że ten koleś z artykułu idzie krok dalej bo pytają go o odpowiedzialność
a on mówi żeby karać bo trzeba ale uważać ze stwierdzeniem odpowiedzialności
uważam że przesadza a wręcz przegina
i się zastanawiam czy to dlatego, że ja stosunkowo chętnie podporządkuję naukę dobru społecznemu, i zgadzam się że naukowiec nie ma prawa twierdzić szkodliwych bredni nawet jeśli wynikną mu z doświadczenia;P
a może to wynika z tego co mówisz, że nasza kultura zasadza się w pewnym sensie na wolnej woli...

i teraz przechodząc do tego co Ty mówiłeś
będąc złośliwą powiedziałabym że jeśli opierasz to na tym artykule to taka pseudo Twoja religia, po prostu Ci się to podoba
i podoba Ci się to dlatego że zdaje się mówić coś nowego o nas o naszym uwarunkowaniu
ale Ty mówisz o wpływie kultury głównie, a nie genetyki
i ja o wpływie kultury bardzo chętnie, o wpływie struktur poznawczych i struktur zewnętrznych na nasze myślenie jak najbardziej – w tej części to bym mogla się nawet zgodzić
o genetyce już nie koniecznie, genetyka to ziemia tajemna, ale stąd już krok do stwierdzenia o genetycznym determinizmie – a to klasyfikuję jako szkodliwe brednie

ciekawe było też to co mówiłeś o ocenianiu kulturowym
i rozwijając króciutko ten wątek, a zarazem podsumowując
to że człowiek jest odpowiedzialny za swoje czyny wydaje się podstawą naszej cywilizacji
trudno mi sobie wyobrazić nasze życie gdybyśmy z tego 'aksjomatu' zrezygnowali
ale rzecz jasna należy oceniać czyn a nie człowieka
a o szkodliwości stereotypów to mnie nie musisz przekonywać ale wydaje mi się że to zupełnie nie na temat – obwinianie całych grup społecznych za 'coś nie wydaje mi się bezpośrednio związane z zagadnieniem istnienia wolnej woli

to może zabrzmi dziwacznie po wszystkim co powiedziałam
ale zdaję sobie sprawę że wiara w odpowiedzialność człowieka za swoje czyny jest dla mnie fundamentalna czyli prawie jak religia
ale nie jest to wiara w brak zdeterminowania wewnętrznego czy zewnętrznego

K.J.A. pisze...

:)
*