środa, 30 grudnia 2009

z lektur - Eric R. Wolf

...Dahomej był państwem wysoce scentralizowanym i wewnętrznie spójnym. (...) Nowe państwo (...) dysponowało (...) stałą armią wyposażoną w muszkiety, a w jej skład wchodziła gwardia królewska, złożona z 2500 kobiet-żołnierzy. Ponadto w czasie wojny organizowano pospolite ruszenie. (...) Pomysłowo prowadzono i sprawdzano spisy ludności i rejestr produkcji rolnej. Król dysponował silną władzą sądowniczą. Jeśli wódz popełnił przestępstwo, wówczas niszczono jego obejście, konfiskowano własność, kobiety sprzedawano w niewolę, a męskich potomków wcielano do wojska. Tajne stowarzyszenia (...) wyjęto spod prawa, aby zapobiec powstawaniu konkurencyjnych źródeł władzy. Zamiast tego wprowadzono kult państwowy, sprawowany przez kapłanów, mających kontrolę nad inicjacją. Kwestionowaniu kompetencji państwa przeciwdziałał także zakaz obejmowania funkcji publicznych przez członków królewskich patrylineaży, a godności królewskiej mogli dostąpić jedynie synowie króla z kobietą niskiego pochodzenia. Urzędnicy państwowi również zwykle wywodzili się z gminu, a wstępowali do służby zachęceni perspektywą darów i pozwoleniem na małżeństwa z kobietami należącymi do klanu królewskiego. Pilnowano, aby nie gromadzili oni w swoim ręku jakiejkolwiek władzy, ponieważ występowali w imieniu króla; ich urzędy nie były dziedziczne, a pracę ściśle dozorowała kobieta z klanu królewskiego, zwana „matką” dozorowanego urzędnika.

[Europa i ludy bez historii, s. 245]

Brak komentarzy: